Zarabianie na reklamie w sklepie stacjonarnym – jak to działa i czy to się opłaca?
Twój sklep ma klientów. Producenci mają budżety reklamowe. Pieniądze krążą wokół Twojej lad y… tylko nie lądują w kasie.
Według badań aż 80% decyzji zakupowych zapada w sklepie, często pod wpływem impulsu[3][4]. Wystarczy przypomnieć sobie własne zakupy: ile razy dorzuciłeś do koszyka batonik przy kasie albo nowy napój z promocją, o której właśnie przeczytałeś na plakacie? No właśnie.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak sklepy odzyskują budżety reklamowe, które wcześniej trafiały do sieci handlowych, sprawdź, jak działa system w praktyce.
System reklamowy w sklepie – jak to działa i czy to się opłaca?
Nic dziwnego, że od dekad producenci i marketingowcy stają na głowie, by skusić klienta w miejscu sprzedaży. Już w międzywojennej Polsce mówiono „reklama dźwignią handlu” – bo nawet wtedy, w dobie braków towaru, wiedziano, że dobry szyld czy plakat potrafi czynić cuda. Dziś jednak klasyczne plakaty to trochę za mało – klienci przywykli do statycznych banerów i przestają na nie reagować[5]. W rezultacie coraz większe sukcesy święci promocja oparta o dynamiczne treści na ekranach cyfrowych[5]. Tak narodziła się idea retail media, czyli wykorzystania przestrzeni sklepu jako medium reklamowego. Mówiąc wprost: sklep może zarabiać na wyświetlaniu reklam, tak jak portal internetowy czy kanał telewizyjny. Brzmi ciekawie? Poniżej przyjrzyjmy się elementom tego systemu reklamowego i temu, co każdy z graczy na nim zyskuje.
Chcesz sprawdzić, czy Twój sklep może zarabiać na reklamach? Odzyskaj budżety reklamowe – zobacz szczegóły.
| Element systemu | Rola i korzyści |
|---|---|
| Reklamodawca (producent, marka) | Finansuje kampanie i dostarcza treści reklamowe. Chce zwiększyć sprzedaż i świadomość marki. Kieruje przekaz tam, gdzie klient dokonuje wyboru – w sklepie – licząc na natychmiastowy efekt sprzedażowy[6]. Zyskuje bezpośredni wpływ na konsumenta w momencie zakupu oraz dane o realnej skuteczności (ile produktów sprzedano dzięki reklamie). |
| Platforma reklamowa (sieć, pośrednik) | Łączy reklamodawców ze sklepami i zarządza technologią (ekrany, materiały, systemy). Dostarcza i serwisuje infrastrukturę, pozyskuje reklamodawców, planuje emisje – sklep nie musi się tym zajmować[7][8]. Platforma czerpie przychody z budżetów reklamowych, dzieląc się zyskami ze sklepami. Korzyść to udział w rosnącym rynku reklamy detalicznej i dostęp do unikalnych danych zakupowych. |
| Sklep (punkt sprzedaży) | Udostępnia swoją przestrzeń i uwagę klientów jako nośnik reklamowy. W zamian otrzymuje wynagrodzenie – pasywny dochód za ekspozycję reklam[9][10]. Dodatkowo zyskuje nowoczesny wygląd (cyfrowe ekrany przyciągają wzrok) i szybszą rotację promowanych towarów (które sprzedają się szybciej)[11]. W efekcie sklep staje się nie tylko miejscem sprzedaży, ale i medium komunikacji z klientem[12]. |
| Konsument (klient sklepu) | Odbiera przekaz reklamowy podczas zakupów. Dostaje informacje o promocjach, nowościach czy ofertach specjalnych dokładnie w momencie podejmowania decyzji[3]. Często działa to na niego impulsyjnie – reklama trafia w idealny moment („tryb zakupowy”) i kontekst (produkt na wyciągnięcie ręki), co znacząco zwiększa szansę, że wrzuci produkt do koszyka[13]. Z perspektywy klienta dobrze zrealizowana reklama w sklepie bywa pomocą (podpowiada promocję), choć źle nachalna może irytować – umiar ma znaczenie. |
Zobacz też: System reklamowy w sklepie · Zarabiaj na retail media · Dodatkowy zarobek w sklepie
Reklamodawcy – walka o uwagę przy półce
Dla producentów i marek sklep to ostatnia prosta w wyścigu o klienta. Skoro 8 na 10 decyzji zakupowych zapada dopiero przy półce[3], trzeba walczyć właśnie tam – na metrach kwadratowych sklepu, gdzie konsument sięga ręką po produkt. Przez lata oznaczało to wykładanie budżetów na standy, plakaty, degustacje czy lepsze ustawienie towaru na regale. Teraz jednak mamy erę cyfrową i Retail Media Networks (RMN) – sieci reklamowe w sklepach – które wynoszą ten mechanizm na nowy poziom.
Budżety reklamowe płyną coraz szerszym strumieniem do retail media. To dziś najszybciej rosnący kanał reklamy na świecie – wydatki rosną o ok. 26% rocznie i prognozy wskazują, że już w 2026 roku reklama w sklepach może prześcignąć telewizję pod względem wartości budżetów[14]. Globalnie na ten kanał przypada już ok. 1/5 wydatków na reklamę cyfrową[14]. Skąd ten boom? Umówmy się – każda marka woli wydać pieniądze tam, gdzie reklama faktycznie przekłada się na sprzedaż tu i teraz. A tak się składa, że reklama wyświetlona „przy półce” sprzedaje lepiej niż ta puszczana gdzieś w tle internetu[15]. Wielu dużych reklamodawców doszło do wniosku, że zamiast płacić tylko za billboard przy drodze czy banner online, skuteczniej jest zapłacić np. za obecność na ekranie tuż obok kasy sklepowej – bo klient zobaczy reklamę i od razu może produkt wrzucić do koszyka[6]. Aleksandra Potrykus z firmy zajmującej się retail media zauważa, że podejście to zmienia całą logikę planowania kampanii – marka nie musi budować długiej ścieżki od reklamy do zakupu, skoro może aktywować klienta w momencie wyboru produktu, co skraca czas konwersji z dni do kilkudziesięciu sekund[3].
Dowody skuteczności przyciągają reklamodawców. Badania Nielsen 2025 pokazały, że 89% marketerów za priorytet uważa dane zbierane bezpośrednio od klientów[16] – a właśnie takie dane (np. z kasy fiskalnej) daje reklama w sklepie, bez pośredników typu globalne platformy online. Co więcej, widać to w twardych liczbach sprzedaży. Zamiast klikać w internetowy banner i może coś kupić kiedyś tam, klient w sklepie widzi reklamę i natychmiast kupuje produkt. Marketer może później sprawdzić raport: w czasie kampanii sprzedaż produktu X w sklepach z reklamą wzrosła np. o 30% względem sklepów bez reklamy – i to jest dla niego święty Graal. Legendarne zmartwienie Wanamakera („które pół pieniędzy na reklamę się marnuje?”) wreszcie ma rozwiązanie – w retail media reklamodawca dokładnie widzi, która część budżetu pracuje, bo może zmierzyć realny zakup przypisany reklamie[17]. Nic dziwnego, że reklamodawcy polubili ten kanał – mają od razu wynik sprzedażowy czarno na białym[6].
W efekcie globalne koncerny przesuwają budżety w stronę sklepów. Światowy rynek retail media przekroczył już 150 mld dolarów wartości i goni telewizję[18]. Najwięksi detaliści raportują setki milionów dodatkowych przychodów z tego tytułu – np. w USA potentaci handlowi odnotowali 30-procentowe wzrosty przychodów z własnych sieci retail media i setki milionów dolarów ekstra marży[19]. To już nie ciekawostka, to nowy standard. W Polsce również widać ten zwrot: szacuje się, że nasz rynek retail media był wart ok. 1,6–1,8 mld zł w 2025 r. i rośnie 3–4 razy szybciej niż cała reklama cyfrowa[20]. Według prognoz jeszcze w 2025 roku dobije do 2 mld zł, a w 2026 wzrośnie o kolejne ~30%[21][22]. Krótko mówiąc – tort robi się naprawdę pokaźny. Pytanie brzmi, kto się załapie na kawałek.
Platforma reklamowa – technologia i dane w służbie reklamy
Skoro marki są gotowe płacić, trzeba było stworzyć system, który to wszystko spina. Tutaj do gry wchodzi platforma reklamowa, czyli zazwyczaj firma lub sieć oferująca usługę retail media dla sklepów. To ona dostarcza technologię (np. ekrany digital signage, oprogramowanie do zdalnego zarządzania reklamami) i organizuje całe przedsięwzięcie. W praktyce wygląda to tak, że do sklepu przyjeżdża ekipa i montuje ekran (albo wysyła stand z produktami, plakaty – w zależności od ustaleń). Potem centralnie zarządzany system wyświetla na tym ekranie reklamy różnych producentów, zgodnie z harmonogramem kampanii. Sklep nic nie musi programować ani szukać reklamodawców – tym zajmuje się sieć reklamowa. Jak pisze jedna z firm wdrażających takie rozwiązania, analiza powierzchni, dostarczenie materiałów reklamowych i pozyskanie reklamodawców są po naszej stronie[7][8]. Innymi słowy, platforma ocenia potencjał Twojego sklepu, dobiera formaty (np. czy zmieści się ekran 42 cale nad witryną, czy lepiej plakat na drzwiach), pozyskuje chętnych reklamodawców i uruchamia kampanię. Ty możesz w tym czasie parzyć kawę – zero wysiłku.
Warto podkreślić, że obecnie większość takich rozwiązań jest oferowana w modelu „as a service”. Sklep nie musi kupować własnych drogich ekranów ani serwerów do obsługi treści – dostawca udostępnia to jako usługę[23]. My dostarczamy całą infrastrukturę – obiecują operatorzy retail media[24]. Często wystarczy, że w sklepie jest gniazdko z prądem i dostęp do internetu, reszta „magii” dzieje się w chmurze. To ważne dla małych biznesów: bariera wejścia jest niska, nie trzeba inwestować ani mieć specjalistycznej wiedzy.
Platformy reklamowe pełnią też rolę strażnika danych i efektywności. Sklepy sieciowe (zwłaszcza duże) dysponują ogromem danych transakcyjnych – wiedzą, co i kiedy kupują ich klienci, często dzięki programom lojalnościowym[25]. Te dane first-party (pierwszoosobowe) są złotem, bo pozwalają precyzyjnie targetować reklamy. Przykładowo, system może rozpoznać, że dany klient kupuje co tydzień kawę i reaguje na promocje w piątki – więc akurat jemu w piątkowe popołudnie wyświetli na ekranie kupon rabatowy na kawę, kiedy stoi przy kasie. Brzmi jak sci-fi? Tak właśnie działają już zaawansowane sieci – łączą ekran z danymi z kasy, by każdemu pokazać najbardziej trafioną ofertę[13][26]. Co więcej, mierzą skuteczność w czasie rzeczywistym. Platforma widzi, ile razy reklama się wyświetliła i ile produktów sprzedano w tym czasie – może więc na bieżąco oceniać ROI kampanii. RMN pozwalają mierzyć nie tylko ekspozycję reklamy, ale realny zakup – to zasadnicza różnica w porównaniu z tradycyjną reklamą internetową, gdzie główną metryką jest co najwyżej kliknięcie – tłumaczy Aleksandra Potrykus[17]. Mówiąc kolokwialnie: ekran w sklepie „wie”, że reklama zadziałała, bo zaraz potem ktoś faktycznie kupił reklamowany towar.
Ta pełna transparentność działa na korzyść nowego medium, ale stawia też wysokie wymagania. Dlatego branża zadbała o standardy – we wrześniu 2025 r. w UE przyjęto wspólne definicje i metryki dla retail media (np. jak mierzyć obecność klienta w zasięgu ekranu, czas kontaktu wzrokowego itp.), co usuwa ważną barierę dla kolejnych reklamodawców[27]. Ujednolicone wskaźniki pozwalają porównać efektywność kampanii w sklepie z reklamą na Facebooku czy w Google, zwiększając zaufanie do tego kanału. Rosnące zaufanie = więcej budżetów. Warto zauważyć, że w dużej mierze nie są to „nowe” pieniądze, lecz przesunięte z innych źródeł. Wzrost nie wynika z dopływu tzw. nowych pieniędzy. To w przeważającej mierze przesunięcia z performance marketingu, mediów społecznościowych, części telewizji i budżetów trade – komentuje Maciej Tygielski, prezes MyShopTV[28]. Innymi słowy, reklamodawcy przekierowują fundusze tam, gdzie widzą lepszy efekt – czyli z mniej skutecznych klików i billboardów do punktu sprzedaży. Dla sklepów to dobra wiadomość: ten pociąg już jedzie i można do niego wskoczyć, bo środki na reklamę i tak będą wydane – pytanie czy u Ciebie, czy obok.
Sklep jako medium – zyski i wyzwania dla właścicieli
Przejdźmy do Twojej perspektywy, drogi właścicielu sklepu. Co właściwie oznacza, że Twój sklep staje się elementem systemu reklamowego? W praktyce oznacza to nowe, dodatkowe źródło przychodu – w dodatku osiągane bez niemal żadnego wysiłku. Sklep, udostępniając fragment swojej przestrzeni (np. miejsce na ekran nad ladą albo premium półkę na produkt promowany), zaczyna zarabiać na reklamie. Specjaliści z branży podkreślają, że dzięki retail media nawet niewielki sklep może być nie tylko miejscem sprzedaży, ale też kanałem komunikacji z klientem i dodatkowym źródłem zarobku[12]. Mówimy tu o przychodzie pasywnym – pieniądzach, które wpadają za to, że ktoś u Ciebie chce się zareklamować. Ile można na tym zyskać? To oczywiście zależy od wielkości sklepu, liczby nośników i liczby kampanii. Branżowe szacunki mówią o kwotach rzędu nawet kilku tysięcy złotych miesięcznie dla aktywnie uczestniczących sklepów. Według prezentacji jednego z dostawców retail media, pojedynczy punkt sprzedaży może generować do ok. 2000 zł dodatkowego dochodu miesięcznie – zupełnie bezinwestycyjnie[9][10]. Wyobraź to sobie: dostajesz co miesiąc przelew, który pokrywa Ci rachunek za prąd i czynsz, a może jeszcze coś zostaje. Kto by pogardził?
Co ważne, to naprawdę nie wymaga zachodu. Nie musisz sam szukać reklamodawców ani drukować plakatów. Zazwyczaj podpisujesz umowę z operatorem takiej sieci, który instaluje u Ciebie np. ekran i zapewnia materiały. Analiza miejsca, montaż, serwis – wszystko jest po naszej stronie[29] – czytamy w materiałach jednej z firm. Ty masz pilnować, żeby urządzenia były włączone i… właściwie tyle. Treści reklamowe aktualizują się automatycznie (np. przez internet) albo przedstawiciel przywozi Ci nowe plakaty do wstawienia. Zero kombinowania, zero dodatkowej pracy dla personelu. Można powiedzieć, że monetyzujesz to, co już masz – swoją przestrzeń i uwagę klientów[30].
Brzmi jak coś dla Twojego sklepu? Zobacz, jak odzyskać budżety reklamowe.
Zyski finansowe to jedno, ale są też inne plusy. Sklepy raportują, że produkty promowane sprzedają się szybciej niż zwykle[11] – czyli nie dość, że masz zapłacone za reklamę np. nowego napoju, to jeszcze Twój zapas tego napoju schodzi w mig, więc zarabiasz podwójnie (raz opłata za promocję, dwa – marża ze sprzedaży produktu). Taki efekt potwierdzają też badania: według danych Samsung Smart Signage sprzedaż pozycji promowanych na ekranach rośnie średnio o 22–30% w pierwszych tygodniach kampanii[31]. Klienci chętniej sięgają po to, co zobaczą „na telewizorku”. Po drugie, Twój sklep może zyskać nowocześniejszy wizerunek. Migający ekran przy kasie czy ładny stand z limitowaną edycją produktów dają sygnał, że sklep idzie z duchem czasu. To nie banał – klienci widzą technologię i atrakcyjne ekspozycje, a nie tylko odrapane półki. Cyfryzacja sklepu – nowoczesny wygląd i większa atrakcyjność dla klientów – obiecują twórcy tych rozwiązań[9]. Możesz więc przy okazji wyróżnić się na tle konkurencyjnego sklepiku obok, który nadal polega tylko na wyblakłych plakatach z zeszłego lata.
Oczywiście, są pewne wyzwania i zdrowy rozsądek jest potrzebny. Po pierwsze, umiar. Jeśli przesadzisz i okleisz sklep reklamami od podłogi po sufit, efekt może być odwrotny do zamierzonego. Sklep musi nadal wyglądać schludnie i przyjaźnie – klient nie może czuć się osaczony reklamą[32]. Na szczęście profesjonalne sieci o to dbają, a Ty sam decydujesz, ile i jakich nośników akceptujesz. Po drugie, dopasowanie treści do charakteru sklepu. Jeżeli prowadzisz np. spokojny sklepik osiedlowy, nachalne głośne spoty mogłyby irytować stałych bywalców. Dlatego często wyświetlane są tam dość stonowane treści – krótkie filmiki produktowe, animowane grafiki, czasem przeplatane informacjami o promocjach w sklepie. Chodzi o to, by reklama nie była tylko „tapetą”, lecz realnym bodźcem zakupowym[33], a zarazem nie zniechęcała klienteli. Po trzecie, kwestie formalne: jasno ustal z partnerem warunki (np. czy możesz anulować udział w kampanii, jak raportowana jest sprzedaż, czy masz wpływ na dobór reklam). Warto też pamiętać o przeszkoleniu obsługi sklepu – choćby po to, by wiedzieli, co odpowiedzieć klientowi pytającemu o produkt z reklamy („Tak, proszę pana, ten nowy sok stoi na środku alejki z napojami”). Na koniec zostaje pytanie, co z konkurencją i etyką. Typowy model zakłada, że to Ty decydujesz, jakich reklam nie życzysz sobie w swoim sklepie. Masz warzywniak? Możesz np. zażyczyć, by nie było reklam dyskontów ani sieci spożywczych, które mogłyby podkopywać Twój biznes. Platformy zwykle to respektują, bo zależy im na partnerstwie ze sklepami.
Klient w centrum uwagi – jak odbierana jest reklama w sklepie?
Na koniec spójrzmy okiem klientów, bo bez nich cała zabawa nie miałaby sensu. Dzisiejszy konsument jest bombardowany przekazami marketingowymi z każdej strony – w domu z telewizora, w drodze z billboardów, w telefonie z aplikacji. Można się obawiać, że w sklepie będzie tym zmęczony. Praktyka pokazuje jednak, że dobrze wkomponowana reklama potrafi być pomocna i nawet pożądana. Wielu klientów ciekawią np. nowinki produktowe czy promocje – a ekran w sklepie szybko im o nich powie. Z badań wynika, że jeśli reklama trafia w idealny moment i kontekst, to drastycznie rośnie jej skuteczność[13]. A moment, gdy klient stoi z koszykiem w alejce, jest idealny. Jesteśmy w „trybie zakupowym” – skupieni akurat na wydawaniu pieniędzy – więc reklama pokazująca produkt, który i tak rozważamy, bywa odebrana pozytywnie (np. „O, jest reklama makaronu i obok na półce promocja 20% – wezmę na spróbowanie”).
Oczywiście, bywa i odwrotnie: jeśli przekaz jest niedopasowany, klient go zignoruje lub uzna za irytujący. Trik polega na tym, że nowoczesne retail media starają się personalizować i targetować komunikaty. W dużych sieciach wykorzystuje się dane z aplikacji lojalnościowych, żeby np. wyświetlić ofertę na karmę dla psa osobie, która akurat kupuje suchą karmę co tydzień[34][35]. W mniejszych sklepach skala personalizacji jest mniejsza, ale i tak reklamy dobiera się pod profil typowego klienta danego sklepu (inne treści trafią do młodych w sklepie przy kampusie, inne w wiejskim sklepie u sołtysa). Dobrze zaplanowana kampania może wręcz poprawić doświadczenie zakupowe – dynamiczne treści angażują uwagę, uprzyjemniają czas spędzony w kolejce, podpowiadają, co jeszcze kupić, by skorzystać z promocji[36]. Wielu konsumentów traktuje to już jako naturalny element sklepu. W erze wszechobecnych ekranów młodsze pokolenia są przyzwyczajone, że coś im miga przed oczami – statyczny sklep może wydawać się wręcz nudny.
Trzeba jednak pamiętać o wspomnianym wyżej umiarze i dobrym smaku. Sklepowi goście wciąż cenią sobie komfort zakupów. Zbyt głośna reklama audio czy agresywny spot mogą wywołać negatywne reakcje. Kluczem jest nienachalność – dlatego wiele treści w retail media to raczej krótkie, kilkusekundowe komunikaty, często bez dźwięku, które wsuwają się w świadomość klienta, zamiast krzyczeć. Gdy klient widzi na ekranie apetyczną animację pizzy z sąsiedniej pizzerii, może się uśmiechnąć i pomyśleć „czemu nie, wezmę sobie na kolację” – a nie poczuć, że go coś atakuje.
Podsumowując z punktu widzenia klienta: reklama w sklepie działa na nas, czy tego chcemy czy nie. Możemy się zarzekać, że nie zwracamy na nią uwagi, ale liczby mówią same za siebie – promowane produkty potrafią sprzedawać się o 1/4 lepiej dzięki ekspozycji[31]. Konsument często nawet nie kojarzy, że to przez reklamę sięgnął po nowość – myśli raczej: „o, ciekawy produkt, spróbuję”. Cóż, o to właśnie chodziło marketingowcom. W idealnym scenariuszu wszyscy są zadowoleni: klient odkrywa coś fajnego lub taniej kupuje ulubiony produkt, sklep zarabia parę złotych więcej, a producent notuje wzrost sprzedaży. Jeśli reklama jest zbyt natarczywa i klienci narzekają – dobry sklepierz szybko to wychwyci i skoryguje (np. poprosi sieć o zmianę rotacji spotów). Najważniejsze, by przekaz trafiał w potrzeby klienta, a nie tylko „wciskał” produkt. Wtedy retail media mogą wręcz zwiększyć lojalność kupujących, bo sklep kojarzy im się z miejscem, gdzie zawsze dowiedzą się o świeżych promocjach i nowościach.
Czy to chwilowa moda, czy przyszłość handlu?
Naturalne jest pytanie: czy ten cały system reklamowy w sklepach to trwały trend, czy tylko chwilowy „hype”? Patrząc na inwestycje i wyniki – wiele wskazuje, że to trwała zmiana krajobrazu handlowego. Duże sieci handlowe w Polsce już rozwijają własne platformy retail media, instalując tysiące ekranów i czerpiąc z tego wymierne zyski[37][26]. Co istotne, w ślad za gigantami idą mniejsze podmioty. Małe sklepy właśnie dostają tę samą możliwość – zauważają eksperci[38]. Można powiedzieć, że dokonuje się pewna demokratyzacja reklamy: to, co kiedyś było domeną telewizji i dużych wydawców, teraz staje się udziałem nawet osiedlowego sklepiku. Sklepy znalazły nową żyłę złota wartą – bagatela – miliardy rocznie[39]. I tu rodzi się kolejne pytanie: co detaliści zrobią z tym dodatkowym dochodem? Najwięksi gracze prawdopodobnie po prostu poprawią swoje marże i wyniki dla akcjonariuszy (szacuje się, że retail media mogą podnieść ich zysk operacyjny o 2–4% w skali 2-3 lat[40][41]). W dłuższej perspektywie niektórzy mogą zdecydować się przeznaczyć część tej kasy na obniżki cen produktów, żeby zyskać przewagę konkurencyjną – bo nowa działalność mediowa finansuje wtedy tańszą ofertę handlową[42]. Dla niezależnego sklepu scenariusz „dorzucę rabaty dzięki przychodom z reklam” brzmi może abstrakcyjnie, ale kto wie – jeśli z reklam wpadnie kilkaset złotych extra, można np. pozwolić sobie na mocniejszą promocję pieczywa w weekend, by przyciągnąć ludzi z okolicy. Opcje się poszerzają.
Na ten moment jednak priorytetem jest samo złapanie tego nowego strumienia przychodów. Pół żartem, pół serio: reklama i tak istnieje. Pytanie, czy pieniądze z reklamy mają iść obok Twojego sklepu, czy do Twojego sklepu?[43]. Duże sieci już to zrozumiały – teraz przyszła kolej na Ciebie. Rynek reklamy nie stoi w miejscu: „miejsc do reklamy ubywa” – tradycyjnych formatów jest coraz mniej, bo np. telewizję mniej osób ogląda, a billboardów ubywa przez uchwały krajobrazowe[44]. Jednocześnie wydatki marketingowe firm ciągle rosną[44]. To oznacza, że prędzej czy później te budżety muszą znaleźć nowe przestrzenie – i wielu wskazuje właśnie na sklep stacjonarny jako kolejną wielką platformę komunikacji z klientem.
Podsumowując: system reklamowy w sklepach działa i ma się coraz lepiej. Łączy interesy producentów (chcą sprzedać), sklepów (chcą zarobić) i klientów (chcą wiedzieć o okazjach) w modelu, który jeszcze kilka lat temu raczkował, a dziś rośnie o 20–30% rocznie[45]. To nie znaczy, że jest pozbawiony wyzwań – ale kierunek zmian jest wyraźny. Właściciele sklepów, którzy wejdą w ten trend odpowiednio wcześnie, mogą zyskać przewagę (i konkretny zastrzyk gotówki) względem tych, którzy pozostaną przy starym modelu sprzedaży. Reklama zawsze napędzała handel – teraz może napędzać także Twój handel. Pamiętaj, kasa sama się nie zrobi… ale może się wyświetlić. Dosłownie.
Jeśli chcesz wejść w to na spokojnie (bez rozmów i bez zobowiązań): sprawdź, jak wygląda weryfikacja sklepu.
Źródła: Badania i dane przytoczone w tekście pochodzą m.in. z raportów i wypowiedzi ekspertów branżowych (Wiadomości Handlowe, Nielsen, IAB), analiz MondayNews.pl oraz materiałów firm wdrażających retail media. Przykładowe statystyki i wypowiedzi zostały zaczerpnięte z poniższych publikacji:
Jakub Sadowski, Wiadomości Handlowe (09.01.2026) – analiza trendu Retail Media Networks[14][3].
MondayNews.pl (05.11.2025) – raport o polskim rynku retail media[21][22].
Portal Hurt&Detal (2023) – poradnik „Retail media w praktyce – Twój sklep jako własne medium sprzedaży”[6][12].
Lidia Hejduk, Adform (2024) – artykuł „Reklama jako dźwignia handlu – co to oznacza w praktyce”[2].
Materiały Image Recording Solutions – Digital signage w handlu detalicznym (2022) – dane Samsung Smart Signage o wzroście sprzedaży[31].
Publikacja T-Mobile Biznes (2018) – „Promuj się na ekranie i… zarabiaj”[5][46].
Prezentacja Pakersi „Retail Media” (2025) – wewn. materiały dla partnerów (dodatkowe dochody dla sklepów, case study batonika)[9][47].